KWIECIEŃ 2019: najlepszy peeling, najśmieszniejszy serial i promocja w Rossmannie

Nie ma drugiego takiego miesiąca jak kwiecień, dla mnie to zawsze bardzo wyjątkowy czas, pełen wielu przyjemności. Uwielbiam początek wiosny, tę zmianę kolorów, coraz więcej światła i nasz rodzinny czas pełen świętowania urodzin wszystkich po kolei :) Oto co moim zdaniem, jest wyjątkowo warte do zapamiętania po kwietniu 2019.

ODKRYCIE MIESIĄCA IT'S SKIN MAGNOLIA PEELING
Ten peeling przetestowałam chyba dwa lata temu dzięki próbce z Minti shop, zachwyciło mi się to jak prosto się go używa i od tamtej pory miałam go na liście, ale zawsze sięgałam (lub dostawałam) po coś innego. Aż w końcu otworzono butik IT'S SKIN w Starym Browarze i dostałam zniżkę na zakupy, wiec nie było już wymówek. Mam, używam i nadal jestem zachwycona tym, że wystarczy go wmasowywać przez 1-2 w skórę, a on ją złuszcza, bez podrażnień. Cera jest naprawdę dobre, ale delikatnie oczyszczona, a zabieg łatwo powtarzać dwa razy w tygodniu, nawet gdy nam się bardzo nie chce ;p

ZAKUPY / HAUL
W tym miesiącu specjalnie nie nastawiałam się na zakupy i zbierałam wszelkie fundusze na wyjazd majowy, ale wyszło trochę inaczej ;p Przytrafiła się promocja w Rossmannie, na której kupiłam dosłowne minimum, dodatkowo świetna oferta na paleta Marca Jacobsa w Sephorze i tyle wszyło z mojego postanowienia.
WIBO PUDER UTRWALAJĄCY #WIBOMOOD
Jestem oczarowana tym pudrem! Napisałam mu laurkę w postaci pełnego posta, sprawdźcie proszę :) W skrócie dla zabieganych: jest bardzo drobno zmielony, nie bieli, pozostawia satynowy mat, delikatnie wygładzoną skórę i jest trwały.

WIBO CUSHION CONTOUR CONCELAER PŁYNNY KAMUFLAŻ
Wzięłam go w tak zwane ciemno, bez wcześniejszego zbadania, czy warto, kupiłam, bo spodobało mi się opakowanie i wcześniej go nie widziałam w sklepach. Okazał się strzałem w dziesiątkę! Mam kolor PORCELAIN, który pięknie rozjaśnia okolice pod oczami, nie roluje się i jest mega kryjący, a lekki! Nie jest to najjaśniejszy kolor, ale dość jasny, w bardziej żółtym tonie, delikatnie się utlenia. Aplikator ma taki gąbkowy, trochę jak ten Anty-Age od Maybelline i niestety przez wyciskaną formę brudzi się cała zakrętka wewnątrz, bo ciśnienie robi swoje, ale sam produkt naprawdę super!

WIBO PRO BEAUTY SPONGE GĄBKA DO MAKIJAŻU
Miałam tych gąbek już kilka i są takie, które są super miękkie i trwałe, a są takie, które są twardsze i pękają po kilku użyciach, niestety jest to loteria, ale w tej cenie i tak warto ryzykować. Szczególnie że lubię mieć ich kilka i często wymieniać, bo wiadomo to siedlisko bakterii, a i nie zawsze jest czas by ja wyszorować od razu po użyciu.
MARC JACOBS BEAUTY EYE CONIC COCONUT
To pięknie skomponowana paleta, bardzo podoba mi się też opakowanie. Gdyby nie 50% zniżką, jednak pewnie bym jej nie kupiła, bo palet mam dużo więcej niż mogę zużyć. Ale cóż ;p Cienie są przyzwoitej jakości, ale mają nierówną pigmentację (jedne są mocniejsze, inne nie). Przez co 2 ciemniejsze cienie na końcu rozcierają się i trzeba je nakładać po dwa razy. Innych wad na razie (i mam nadzieje, że wcale) nie znalazłam :)

FENTY BEAUTY LIL BRONZE DUO SHADY BIZ & SINAMON
Miniaturowy bronzer i rozświetlacz w sztyfcie, w końcu skusiły mnie, by sprawdzić kosmetyki FENTY, które bardzo rozgrywają internet, a mnie do tej pory nie interesowały na tyle, by coś kupić w pełnej pojemności. Kolory wydają mi się dość ciemne, idealne do opalonej skóry, a w tym roku po raz pierwszy od kilku lat marzy mi się opalona skóra (dzięki samoopalaczom), ale jeszcze ich nie próbowałam.

DENKO 
ORGANIC SHOP ORGANIC ALGAE&SEA SALT PASTA DO CIAŁA
Uwielbiam produkty z algami do mycia, jednak w tym wypadku nie było nam po drodze i to ewidentnie wina konsystencji tego produktu, która mi się nie podoba. To coś drobniejszego niż peeling, a bardziej gęstego. Liczyłam, że będę używać go codziennie zamiast żelu, ale absolutnie się nie dało i to nie dlatego, że zbytnio zdzierał skórę, ale po prostu był dla mnie obślizgły i używałam 250ml przez 2 miesiące! O zgrozo ;p Delikatnie wygładzał, pięknie pachniał błotem z alg (;p), ale to produkt absolutnie mnie nie przekonało i nie umiem go nawet ocenić.

BATISTE ORIGINAL SUCHY SZAMPON
Milionowe opakowanie, tym razem wersja klasyczna, zapach dziwny, chyba delikatnie cytrusowy. Działam, jak każdy inny; uwielbiam je i nie umiem żyć bez suchego szamponu, używam zwykle raz w tygodniu, najczęściej w piątki, by na noc lub w sobotę móc zrobić maskę na włosy, a nie myć ich na szybko. Często też stosuje je, by unieść włosy od nasady zimą, gdy od czapki opadają. Czy jest ktoś kto ich nie używa?
MEDIHEAL VITA PUMPKIN MASK MASKA LIFTINGUJĄCO-WYGŁADZAJĄCA Z DYNIĄ
Maska ma cienką tkaninę, jest dobrze skrojona i daje delikatny efekt napięcia skóry, który szybko znika. Nie ma sensu nakładać jej na noc, gdyż rano nie będzie po niej śladu. Maska ma też stosunkowo szybko wysycha po ok 25 minutach materiał staje się suchy, większość maseczek, z którymi miałam do czynienia zajmuje to długo dużej, w opakowaniu natomiast zostało sporo płynu.

MEDIHEAL MASKA-AMPUŁKA NAWILŻAJĄCA Z N.M.F PRZECIWZMARSZCZKOWA
Maska tej samej marki z innej linii i jest już o wiele bardziej "mokra" i trochę większa niż ta z dynią.  Formuła jest mocno żelowa, mniej płynna niż w wielu maskach. Natychmiast po aplikacji skóra jest naprawdę świetnie nawilżona i nawodniona. W dotyku jest szalenie miękka a przy czym delikatnie ujędrniona i sprawia wrażenie naprawdę zadbanej. Efekt utrzymuje się do jak na maskę długo, bo nawet do dwóch dni! Używam tych masek często, moim zdaniem to jedna z lepszych płacht, jakie znam.

BIOTANIQE KOREAN BEAUTY AKTYWNIE NAWILŻAJĄCA MASKA NA TKANINIE
Bardzo mokra maseczka. Dużo płynu, trzymałam ją 40 minut i nie wyschła do końca. Skóra po aplikacji była nawilżona, ale nałożyłam ją na noc, a rano efektu już nie było. Chyba lepiej stosować ja uderzeniowo, mnie nie zachwyciła.
JIMMY CHOO FOR WOMEN WODA PERFUMOWANA

To moje jesienno-zimowe perfumy, dosyć trwałe, ale nie nazbyt intensywne. Dla mnie ciepłe i otulające, trochę intymne. W dodatku w bardzo dobrej cenie więc takim jak ja, czyli perfumującym się od stóp do głów absolutnie ich nie szkoda ;p


EVELINE BIG VOLUME CAT EYES
Lubie maskary Eveline, ta ma dużą sylikonową szczotkę, z taką kuleczką na końcu, bardzo fajnie pogrubia, delikatnie wydłuża i nie osypuje się, ani nie odbija. Minęły jej 4m-ce, więc ją żegnam. To mój drugi raz z BIG VOLUME CAT, więc chyba ją lubię ;)

BIELENDA TOTAL LOOK MATT NUDE FLUID MATUJĄCY
To jest cudeńko! Kosztuje grosze, średnio kryje, całkiem nieźle matuje (przynajmniej moją mieszaną cerę) i jest naprawdę trwały, z dobrym pudrem robi cuda. Bardzo duże zaskoczenie, fajny na co dzień, gdy szukam bardziej niewidocznego, naturalnego efektu. Miałam sporo podkładów z Bielendy w ramach współpracy, ten był moim zdaniem najlepszy :)

INEBRYA HAIR LOTION AMPUŁKI
Kolejne ampułki, włosy po nich są bardziej sprężyste, czyli tez mniej łamliwe, a końcówki, wyglądają na nawilżone i zadbane. Jestem w trakcie kuracji, ampułek wystarczy mi jeszcze na cały maj. Po wszystkim pokurzę się pewnie o jakieś podsumowanie.

EVELINE LIQUID CONTROL HD
Opinie w internecie są sprzeczne, ale na mojej skórze podkład sprawdza się, mimo drobnych wad bardzo go polubiłam. Podkład ciemnieje, ale jest trwały i kryjący, a opakowanie z pipetą wygodne i "czyste". Jeśli chcecie dowiedzieć się o nim więcej ode mnie, POLECAM MOJĄ RECENZJĘ. 

FILMY, SERIALE I MUZYKA
Jeśli chodzi o kino, to w tym miesiącu liczył się jeden film: AVANGARES END GAME. Nie wiem czego się spodziewałam, ale nie tego, co zobaczyłam! Ostatecznie jestem usatysfakcjonowana i uważam, że każdy bohater dostał swoje 5 minut chwały. Jeśli jesteście fanami, pewnie już widzieliście, jeśli nie nic Was nie przekona ;p Mi film się podobał, był lekko patetyczny i miał parę lepszych, parę gorszych wątków, ale było ich tyle, że to nic zaskakującego. 

Ten miesiąc stoi u mnie serialami, po 4 miesiącach nieoglądania prawie niczego, ten miesiąc obfitował w premiery i nowe odkrycia. 

Oczywiście wróciła GRA O TRON, która na razie mnie mocno rozczarowuje. Bardzo liczyłam, że będzie to pierwszy serial, jaki oglądałam, którego ostatni sezon będzie spektakularny, a tu albo prawie niczego nie widać, albo efekty jak sprzed 20 lat. Oczywiście wiernie oglądam i czekam na wielki koniec, który liczę, że zamaże cały niesmak. 

Na początku miesiąca na Netflixie pojawił się kolejny sezon CHILLING ADVENTURES OD SABRINA, chyba jeszcze bardziej mroczny niż pierwszy, choć mniej zabawny. Obejrzałam z chęcią, traktuje go jako relaksującą rozrywkę; nic pouczajacego, czy rozszerzającego choryzonty. Bardzo dobre zrealizowany serial pod względem świateł, kolorów i muzyki :) 

Obejrzałam w końcu 2 sezon The Marvelous Mrs. Maisel, nie wiem czemu tyle mi to zajęło, bo pierwszym byłam zachwycona. Tym jestem jeszcze bardziej, to najlepsze co widziałam w tym miesiącu. Ten serial to perełka; jest przezabawny, piękny wizualnie i błyskotliwy! Fantastyczna opowieść o młodej kobiecie, pełnej sprzeczności. Historia pozornie, jakich wiele o trzydziestolatce stawiającej na nogi po tym, jak jej życie przewróciło się do góry nogami, tyle że Miriam - główna bohaterka - żyje w latach 50 i chce zostać komikiem. Sprawdźcie proszę, jeśli nie widzieliście, nie będziecie żałować. Dla tego serialu warto wypróbować 2 darmowe tygodnie PRIME, który ma przy większości produkcji już polskie napisy, a w abonamencie jest tańszy niż HBOGO, o Netflixie nie wspominając.

Wróciła też JANE THE VIRGIN i to już z ostatnim sezonem,  bardzo lubię seriale komediowe, a ten wiele razy wnosił się na wyżyny humoru i groteski. To historia tak zawiła i pełna absurdów, że nie mogę jej wam streścić ;p Po porstu telenowela po amerykańsku, która bawi i wzrusza, jeśli szukacie serialu na lato, który ma 5 sezonów, to jest to!

Przez te  wszystkie seriale nie miałam czasu na książki, pierwszy raz w tym roku nie przeczytałam niczego i tym samym moje postanowienie noworoczne o 2óch książkach w miesiącu poszło w siną dal, chyba żeby policzyć wszystko, co przeczytałam i podzielić przez miesiące, wtedy wychodzi po 2,5 na miesiąc ;p Ale to już trochę naciągana teoria ;)

Kwiecień upłynął mi pod kątem głównie polskiej muzyki, słuchałam jej sporo, bo osłuchiwałam się przed poznańskim festiwalem SPRING BREAK, ale nie odkryłam ani słuchając, ani w trakcie koncertów niczego zachwycającego po polsku, bo najbardziej podobało mi się to,  co już dobrze znam  od dawna (ZAWIAŁOW, XXANAXX i STAROSTA), odkryłam za to irlandzki zespół WALKING ON CARS i  holenderską formację THE COOL QUEST.

I na sam koniec
Napisze tylko, że nie mam pojęcia, kiedy mi te 27 lat minęło, ale to były dobre urodziny, ja czuję się najwyżej na 23, a to znów był całkiem niezły rok :)

pozdrawiam KAROLINA!

Komentarze

Newsletter