Maskary Loreal Volume Million Lashes

Na początku tygodnia otrzymałam przesyłkę z zestawem maskar Volume Million Lashes od Loreal, zawierała ona ich trzy kultowe już tusze, oraz wchodzącą wkrótce na rynek nowość o nazwie Feline :) Zapraszam Was na krótka prezentację owych maskar, a szczególnie tej najnowszej. 


Pudełko bardzo mnie zaskoczyło, po mimo tego, iż widziałam (po kontakcie z agencja marketingową marki Loreal w Polsce), że dotrze do mnie taka przesyłka, nie spodziewałam się, że będzie taka okazała. Naprawdę bardzo lubię tusze z Loreal i bardzo chciałam sprawdzić ich nowość, nie wiedziałam, że dotrą do mnie też już znane mi dobrze i bardzo lubiane wersje. Do tej pory z przedstawionych za chwilę czterech produktów w swojej kosmetyczce miałam dwie wersje klasyczną złotą Volume Million Lashes(pojawiała się u mnie kilka razy w przeciągu ostatnich lat), oraz granatową So Couture (którą własnie używam).

Powodem jednak całego "zamieszania", jest najnowsza w rodzinie Volume Millione Lashes Feline, czyli zielona maskara mająca zapewnić kocie spojrzenie, dzięki szczoteczce, która ma gwarantować objętość i podkręcenie. Przyznam szczerze, że użyłam jej dopiero raz, mam kilka otwartych maskar i było mi żal ja otworzyć, ale przecież po to ją otrzymałam, tak więc w przeciągu mam nadzieje dwóch najbliższych tygodni przetestuję ją i wydam pierwszy osąd. Na razie murze powiedzieć, że jestem z niej zadowolona i wypada bardzo dobrze, ale to tylko pierwsze wrażenie, na resztę trzeba poczekać!

A oto i jak prezentuje się pudełko, jak same przyprawia o zachwyt, wiec nie dziwcie mi się, że  trudem je rozbroiłam :)



Przedstawiam Wam zdjęcia materiału promocyjnego, który otrzymałam w pudełku:

Na powyższych zdjęciach znajdziecie informacje o każdej z maskar :) Są to oczywiście notki prasowe, ale pozwalają dopasować dla jakich rzęs, która maskara Loreal będzie najlepsza. Jak wspomniałam na początku, to nie moje pierwsze spotkanie z tuszami tej marki, co więcej polecałam Wam złotą Volume Milion Lashes na samym początku mojej blogerskiej przygody w ubiegłe wakacje :) Już wtedy zachwycałam się nią, a za minus uznałam wyłącznie cenę, ale na szczęście co raz więcej i częściej promocji pozwala je kupić okazyjnej. Jeśli jesteście ciekawi tamtejszej recenzji, znajdziecie ja tutaj <kilk>. Obecnie (od czerwca, a kupiłam ją w kwietniu, link do haul) używam So Couture również z gamy Volume Milione Lashes i jestem bardzo zadowolona, maskara rzeczywiście nie skleja rzęs, a precyzyjnie je rozdziela, na tym  chyba zależy większości z nas. Do tego nie obija się i nie kruszy :) I najlepsze pachnie czekoladą <3



Mam nadzieję, że nie potraktujecie tego wpisu negatywnie, ale bardzo chciałam się podzielić z Wami zawartością paczki, a także dostrzeżeniem mojego bloga, bo tak traktuje udział w promocji najnowszego tuszu Loreal Feline. Jestem naprawdę zadowolona i cieszę się, że otrzymałam coś co do czego jakości nie mam wątpliwości, bo znałam i polecałam te maskary wcześniej, bez zbędnego lukru i tak też na pewno poinformuję Was o  skuteczności nowej Volume Million Lashes Feline i jej starszej "siostry", której do tej pory nie miałam, czyli wers Excess. A jakie są Wasze doświadczenia z tymi maskarami? Macie swoja ulubioną? A może nigdy nie używałyście ich i którąś chciałybyście sprawdzić szczególnie. 
pozdrawiam Weemini

 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓