Bioderma Sensibio AR / recenzja

Bioderma to marka, która swoim płynem micelarnym wywołała furorę, zasłynęli także szeroką gamą kosmetyków do pielęgnacji różnych probl...


Bioderma to marka, która swoim płynem micelarnym wywołała furorę, zasłynęli także szeroką gamą kosmetyków do pielęgnacji różnych problemów skórnych. Dziś kilka słów o Bioderma Sensibio AR, czyli kremie do cery wrażliwej ze skłonnością do rumienia i widocznymi rozszerzonymi naczynkami, czyli moim obecnym produkcie do pielęgnacji cery.

Moja naczynkowa cera zimą sprawia więcej problemów, dlatego w tym czasie stawiam na kremy mające zapewnić jej ochronę, a mi dać komfort niebycia "buraczkiem" przez większość czasu. Z drugim zadaniem krem radzi sobie dobrze, może nie niweluje czerwonych policzków i nosa w 100%, ale w porównaniu z wieloma innymi produktami o podobnych właściwościach góruje. Krem też całkiem dobrze nawilża cerę, jest w pełni hipoalergiczny - nie podrażnia, nie uczula. Jest treściwy, gęsty; przez co spotkałam się z opinią, że to krem na noc, nic bardziej mylnego, by mógł spełniać swoje zadanie, powinien być stosowany w dzień, bądź jako krem 2 w 1 (dzień i noc). Ciężko współpracuje z niektórymi podkładami (Obecnie używam go z Affinitone od Maybelline, który przez swoją lejącą konsystencje pasuje do tego kremu, gdyż nie roluje się; w połączeniu np. z 1,2,3 Perfect od Bourjois, czy o wiele treściwszym Double Wear Estee Lauder pojawia się już problem). Krem wzmaga błyszczenie skóry, co powoduje, że nawet bardziej matujące produkty nałożone na niego tracą na swojej mocy. W trakcie stosowania Sensibio AR nie pojawiły mi się żadne nowe naczynka, co jest dla mnie dowodem na skuteczność. Niestety rozszerza pory i czasem zapycha, nie umiem tego wyjaśnić, gdyż nie jest to w moim przypadku jego stała cecha, próbując to powiedzieć jakoś tak normalniej, bo widzę, że napisałam to trochę niezrozumiale: zapycha mnie, potem przestaje i tak w kółko. Dlatego też nie jest to krem całoroczny, ja używam go wyłącznie zimą. Jest to moje drugie opakowanie z racji, iż używałam go już w ubiegłym roku i mogę przyznać, że jest szalenie wydajny (w tamtym roku stosowałam go od ok października do marca i trochę mi jeszcze zostało - jednak ważność to tylko 6 miesięcy). Zbliżając się do końca, wspomnę także o cenie, nie jest to najtańszy krem (ok. 50 zł); chociaż biorąc pod uwagę, że to dermokosmetyk to raczej należałoby napisać, że to standardowa cena dla tego typu produktu.

Lubię ten produkt, chociaż nie jest wolny od wad; najważniejsze, iż spełnia swoje główne zadanie i daje duże poczucie komfortu, a to przecież ważne :)



PLUSY + przeciwdziała zaczerwienieniom i rumieńcom + przeciwdziała pękniętym naczynkom  + nawilża + chroni skórę przed zimnem/mrozem + nie uczula, nie podrażnia + wydajny

MINUSY - "ciężka" konsystencja - nie współgra ze wszystkimi podkładami - może rozszerzać pory - wzmaga świecenie cery - zmniejsza skuteczność kosmetyków matujących - cena

Ocena (plusy/minusy): 6/6 
Spełnia swoje główne zadanie; mając przy tym kilka wad

 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓

PODOBNE POSTY

1 komentarze

  1. w czasie kiedy moja skóra jest przesuszona i podrażniona był moim numerem 1. Zdecydowanie działał kojąco i nawilżająco. W załamaniach przy płatkach nosa zapychał i powodował powstawanie pojedynczych pryszczy. Zaczerwienień spowodowanych widocznymi naczynkami nie zmniejszał, ale całkiem dobrze działał na te spowodowane podrażnieniem. Ogólnie polecam, ale nie za jego regularną cenę. Kupiłam go w promocji w SP za 9.90zł

    OdpowiedzUsuń

@weemini