DENKO / ZUZYCIA STYCZEŃ-LUTY 2018 / MINI RECENZJE / PODSUMOWANIE ZUŻYĆ W CIAGU ROKU

Nowy rok mocno zmotywował mnie do pozbycia się wielu zbędnych rzeczy i jakoś tak metaforycznie chciałabym wejść w nowy rok o nie lż...

Nowy rok mocno zmotywował mnie do pozbycia się wielu zbędnych rzeczy i jakoś tak metaforycznie chciałabym wejść w nowy rok o nie lżejsza, dlatego oprócz pustych zużytych opakować, wyrzucam tym razem także kilka rzeczy: takich, które mam za długo i kilka kompletnych niewypałów, trzymanych z nadzieją, sama nie wiem na co. Pierwsze denko w roku pojmuje też, jako nie lada wyzwanie, gdyż poniekąd jest podsumowaniem całego roku zużywania kosmetyków i może okazać się wyznacznikiem, tego co się u mnie sprawdza, a co nie i postawionych sobie celów pielęgnacyjnych. Dlatego w podsumowaniu na końcu podzielę się z Wami pewnym przemyśleniem, odnoście tego, jak oceniam ubiegły rok pod względem swojej pielęgnacji.

PIELĘGNACJA TWARZY

L'OREAL PŁYN MICELARNY SKÓRA NORMALNA I MIESZANA
Płyn pomaga dokładnie zmyć makijaż, by naprawdę dobrze oczyścić twarz potrzeba kilku wacików. Radzi sobie także z makijażem wodoodpornym. Pozostawia skórę miękką i oczyszczoną, nie ściąga jej i jest łagodny dla oczu. Duża butelka to zarazem zaleta, jak i niestety wada, gdyż nie jest poręczna i łatwo przelać produkt, lub go rozlać, co działa na niekorzyść jeśli chodzi o wydajność. Praktycznie nie pachnie, bardzo słabo wyczuwalna woń, dla mnie to zaleta.
400ml / 23,99zł

LUMENE LAHDE PURE ARCTIC PŁYN MICELARNY
Pomaga łatwo zmyć makijaż,  jest wydajny i ma wygodne opakowanie, ma jednak dla mnie dwie zasadnicze wady. Pierwszą mogę mu łatwo wybaczyć, mianowicie nie najładniejszy zapach; z drugą jest trochę gorzej nie jest najdelikatniejszy i o ile nie podrażnia moich oczu, to zostawia skórę lekko zaczerwienioną i ściągniętą. Trochę mi szkoda, bo do tej pory byłam bardzo zadowolona ze wszystkich testowanych produktów LUMENE, ten po prostu nie jest dla mnie. 
250ml / ok 40zł


MAKE ME BIO WODA RÓŻANA
Nie przepadam za zapachem róży, w przypadku wody MAKE ME BIO nie jest on nachalny, a sama woda ma same dobre właściwości: koi skórę, nawilża ją - zastępowała mi tonik. Sprawdziła się także w pielęgnacji włosów wygładzała je i dodawała im blasku. Minusem jest kiepski atomizer, choć widziałam na Instagramie wersję z innym, więc być może ten błąd już został naprawiony w nowszej partii :) 
100ml / ok 15zł

VIANEK ODŻYWCZA MASECZKA/PEELING
Bardzo podoba mi się idea tego produktu, niestety u mnie nie sprawdza się jako maseczka: po prostu spływa z twarzy i zostawia na skórze oleistą warstwę, ten sam problem mam przy stosowaniu tego kosmetyku jako peelingu, nie czuje oczyszczenia, a mam wrażenie, że skóra pozostaje po jego użyciu oblepiona i czuje na niej niekomfortową warstwę, która niezmyta mnie zapycha, a gdy umyje po niej buzię żelem mam wrażenie, że nie było snu jej używać, gdyż nie widzę efektów. Nie jestem z niej zadowolona, to jeden z moich niewypałów, o który lżejsza chcę zacząć rok.
75ml / ok 20zł


ZIAJA ANTYOKSYDACJA EKSPRESOWE SERUM WYGŁADZAJACO-UJĘDRNIAJĄCE
To moje kolejne opakowanie i choć nie jestem wielką fanką produktów ZIAJI, to to serum uwielbiam. Naprawdę wygładza i lekko napina skórę, głównie stosuje je na szyję, dekolt i uszy, ale od czasu do czasu nakładam na twarz i zawsze jestem zadowolona z efektów, jakie daje. 
50ml / 10,49zł

ZIAJA ZŁUSZCZAJĄCY KREM 5% KWAS MIGDAŁOWY + AHA
Jeszcze jedna perełka z ZIAJI (i tak naprawdę ostatnia), mój największy sprzymierzeniec w walce o gładką skórę bez porów, widocznie zmniejsza ich widoczność. Jest jednak dość tłusty, nie nadaje się na co dzień, ale jako kuracja przez kilka dni, co jakiś czas to złoty graal. Krem zawiera kwasy, więc nie należy go stosować, gdy skóra ma kontakt ze słońcem .
50ml / ok16zł


IT'S SKIN POWER 10  FORMULA VE EFFECTOR
Emulsje It's Skin, to jedno z moich większych odkryć tego roku, w roboczych zakamarkach czeka recenzja wersji nawadniającej w limitowanej edycji Cookie Monster. Wersję z witaminą E, testowałam saszetkami (ostatecznie zużyłam ich 7), wniosek jest jeden: nawilża, koi i delikatnie rozświetla. Momentalnie się wchłania i nie czuć jej zupełnie na skórze. Bardzo fajne serum, ono i próbka , którą dostałam wraz z zakupem zachęciło mnie do wypróbowania kolejnych produktów z tej linii. 
30ml/ ok 60zł
+próbka innej wersji 

PIELĘGNACJA CIAŁA


NIVEA SILK MOUSSE CREAME SOFT
Bardzo podoba mi się mycie ciała pianką! Jest delikatne i otulające, pianka nie spływa miedzy palcami i ze skóry; nie zostawia tłustego filmu na ciele. Przyznam, że zaskoczyła mnie też jej wydajność. Fajny produkt, do którego pewnie wrócę na wiosnę. 
200ml / 13,99zł


STARA MYDLARNIA ECO RECEPTURA BIO DETOX
Żel dla skóry delikatnej o wybijającym się zapachu szałwii, choć ma w swoim składzie mnóstwo ziół, a także aloes. Nie za płynny, nie za gęsty; nie pieniący się i nie zostawia żadnej warstwy na skórze, ale bardzo niewydajny. Szczerze mówiąc, nie sądzę by zapadł mi w pamięci, bo niczym się nie wyróżnia. 
200ml / 24zł



ISANA ŻELE
Nie jestem stanie zliczyć, które to już moje opakowania.  Jak zawsze, zaskakująca wydajność, ładne zapachy,  bark podrażnień i niska cena.  
300ml / 3,99zł


SILCARE QUIN PEELING CUKROWY
Peeling nie był klejący, co często się zdarza w przypadku wersji cukrowych, był za to delikatny, ale skuteczny. Nie powalił mnie, jak wersja z błotem z morza Martwego; jednak na pewno jest wart uwagi, do tego nie oblepia niczym skóry, a pozostawia ją miękką w dotyku. Zapach ma bliżej nieokreślony, choć pachnie podobnie jak wiele szamponów ;p 
300ml / 14,99zł

ISANA OLEJEK POD PRYSZNIC
Używam go czyszczenia pędzli i w tej roli spełnia się nad wyraz dobrze. Nigdy nie próbowałam, jednak go do ciała, nie oceniam go więc w tej kategorii.
200ml / 6,99zł

WŁOSY

L'BIOTICA BIOWAX INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASECZKA
Kilka lat temu bardzo pomogła moim włosom w regeneracji po rozjaśnianiu, dlatego po nią sięgnęłam ponownie, jednak zupełnie szczerze nie mam obecnie aż tyle czasu, by móc nakładać ją na noc i rano zmywać, lub regularnie stosować przez dłuższy czas, aby dała widoczne efekty. Jest bardzo gęsta, a jednak spływa z włosów od razu po aplikacji i potrzebuje chwili by się wsiąknąć, na szczęście jest dołączany do niej czepek, jest dość wydajna i ma bardzo charakterystyczny zapach, który nie jest najładniejszy. 
250ml / od 15 do 23zł

ISANA EFFEKTIV-KUR OIL CARE
Stały bywalec. Tak wiele razy o nim mówiłam, że nie wiem co jeszcze mogłabym dodać. Prawdziwe S.O.S dla włosów, wystarczy chwila, a są błyszczące i miękkie, a do tego tanioszka :)
150ml / 4,99zł



DOVE REGENERATE NOURISHMENT SZAMPON
Dobrze oczyszczał, silnie się pienił i ładnie pachniał, bardzo zaskoczył mnie niesamowitą wydajnością. Nieczęsto sięgam po produkty Dove, jak widać warto bym się nimi bardziej zainteresowała. Cena, jak na drogeryjny szampon i jego wielkość, jest dość duża.
250ml / 21,99zł

PHARMACERIS H-SENSITONIN MICELARNY SZAMPON KOJĄCO-NAWILŻAJĄCY
Jest to szampon przeznaczony do specjalnej pielęgnacji skóry głowy, jest  łagodny, niepodrażniający o lekkiej formule. Nie ma w składzie prarabenów, ani SLSów, przez co słabiej się pieni. Mnie niestety bardzo zniechęca jego zapach i o ile samo działanie oraz wpływ na skórę mnie przekonuje, to z tego powodu nie jestem w stanie go używać.
250ml / 24,90zł



VIS PLANTIS BASIL ELEMENT 01 & 02 SZAMPON I ODŻYWKA
Trzymałam je na wyjazd, a skoro nic się nie szykuje, a zajmowały miejsce to sprawdziłam je. Dla moich długich i gęstych włosów, taka miniatura to tak naprawdę jedno użycie, ale nie w tym przypadku ;p Produkty okazały się bardzo wydajne i rozłożyłam je na dwa razy. Szampon bardzo się pieni, ale łatwo go wypłukać, dobrze oczyszcza włosy i skórę, nie podrażnia i nie okleja włosów, ani skóry. Odżywka bardzo zmiękcza włosy, jest naprawdę idealna dla suchych lub sztywnych. Moje włosy naprawdę ładnie się po niej układały. Jest to seria wzmacniajaca, ale próbka to za mało by móc o tym mówić. Oba produkt pachną identycznie, nie jest to jednak na pewno zapach bazylii, a bardziej jak migdały, generalnie dość słodko. 
300ml / 19,99zł

ISANA HAARKUR INTENSIV 13IN1
Odkrycie listopada! Jeśli macie kręcone włosy, potrzebujące nawilżenia, wygładzenia, blasku i dociążenia, ale nie oblepienia - koniecznie sprawdźcie tę odżywkę bez spłukiwania. Właściwie to taki krem, który można stosować na wilgotne i na suche włosy. Daje naprawdę widoczne efekty, niestety  jest do dosyć małe opakowanie i nie jest zbyt wydajne, ale jak to Isana produkt jest tani. Nie wiem jak oni to robią, ale te produkty na moich włosach naprawdę widocznie działają.  
100ml / 



LOTON HYDRO-CONTROL
Jest to nawilżający spray z wyciągiem z alg morskich o intensywnym zapachu, jak dla mnie przypominającym świeże pranie :) Przez ten zapach zużyłam ją naprawdę w mgnieniu oka, czasem pryskałam nią włosy tylko y go poczuć. Mgiełka ma też funkcję użytkową: bardzo ułatwia rozczesywanie i sprawia ze włosy ładnie pachną, innych plusów nie znalazłam, ale nie ma też minusów :) Jeśli szukacie, czegoś co nie obciąża, jest tanie i ma ułatwić rozczesywanie, to naprawdę warto zainteresować się tym produktem, choć pewnie (tak jak mi do tej pory), ta marka kojarzy się Wam z kosmetykami z kiosku o nijakiej jakości :)
125ml /

BATISTE SUCHY SZAMPON
Suche szampon z Batiste w moim mniemaniu są bezkonkurencyjne, dobrze odświeżają, jeśli mają unosić - robią to, jeśli mają być dla włosów brązowych - nie bielą tak bardzo, jak inne itd. Do tego są wydajne, maja dobre atomizery i nie pryskają mokrym powietrzem, obklejając włosy. Ten konkretny zapach jest bardzo pudrowy i słodki, jak zawsze kierowałam się wyglądem opakowania, wybierając go w drogerii.
200ml / 14,99zł


SCHWARZKOPF GLISS KUR ULTIMATE RESIST
Najwydajniejsze odżywki  w sprayu z najlepszym atomizerem, naprawdę jeśli o to chodzi Gliss Kur góruje, ładnie tez pachną, choć ta konkretna przy mgiełce z Lotion wypada trochę blado. Po za tym odżywka ułatwia rozczesywanie, nabłyszcza i w moim przypadku delikatnie podkreśla naturalny skręt włosów. 
200ml / 12,99zł

JOCIO K-PAK COLOR THERAPY OIL
Kosmetyki JOICO bardzo służą moim włosom, od lat  sięgam po złotą serię, gdy tylko mogę sobie na nie pozwolić. To mój drugi olejek, kolejny który używałam ok roku - jest niesamowicie wydajny, ma bardzo dobre i poręczne opakowanie, zapach jest dość ciężki. Samo działanie dla moich włosów jest zbawienne, dociąża, chroni końcówki i je nawilża. Cena w przełożeniu na wydajność, nie jest wcale taka najgorsza. 
100ml / 



SCHWARZKOPF TAFT INVISIBLE POWER
Tak oto kończą się zdrady ulubionych kosmetyków; kupiliśmy go na pół z chłopakiem podczas wyjazdu, bo oboje zapomnieliśmy produktów do stylizacji. Miał to być kompromis, silnego utrwalenia dla mojego D i łatwego rozczesywania dla mnie, a okazał się wielki przeciętniak. Utrzymywał włosy dość średnio, szczególnie te męskie, krótsze; a to przecież 5, moc "mega strong", nie pachniał najlepiej i sprawiał, ze włosy wyglądały na matowe., a to moim zdaniem największa zbrodnia lakieru. 
250ml / 

SCHWARZKOPF GOT2BE VOLUMANIA
A oto lakier ulubiony :) Idealne połączenie zapachu, naturalnego wyglądu włosów z intensywnym blaskiem, łatwego wyczesywania i zapachu :) 
300ml / 

MAKIJAŻ

ANNABELLE MINERALS  PUDER ROZŚWIETLAJĄCY 
Niesamowicie wydajny puder - używałam go przez 9 miesięcy, dawał naturalne wykończenie, bez płaskiego matu, ale też nie tak rozświetlające, jak się spodziewałam, także bez obaw. Nie podkreślał porów, czy suchych skórek, ale też nie zmachał świecenia się nosa, gdzie zbiera mi się w ciągu dnia sebum. Wymagał poprawek po 5-6 godzinach, wiec jest raczej trwały, oczywiście w trudniejszych warunkach radził sobie gorzej. Nie zmieniał właściwości podkładów, ani ich odcieni, sam także nie ciemniał Łatwy w aplikacji, bez wonny.

EVELINE PRECIOUS OIL VANILLA 01
Zacznijmy od tego, że nie jest to produkt nawilżający i tylko przez chwile daje taki uczucie, ale to dlatego, że to oleisty błyszczyk, do którego okropnie przyklejają się włosy ;p  Ale dzięki  nabłyszczeniu spełnia się "obietnica" wypełnienia usta, co do powiększenia polemizowałabym. Jednak niewątpliwie usta po aplikacji wyglądają apetycznie :) Ładnie pachnie, jest wydajny i ma dość rozsądna cenę, taki bajer od co :)
7ml / 17,99zł

POZOSTAŁE

ZIAJA LANO-MAŚĆ
Stosowałam ją na przesuszone usta, lub by zrównoważyć ich nawilżenie po matowych pomadkach, w ubiegłym roku sprawdzała się świetnie, w tym roku notorycznie mnie uczula, puchną mi od niej usta i wyglądam, jak po kiepskim ostrzykiwaniu, wiec musimy się pożegnać. Żeby było jasne, jest to nowe opakowanie kupione na początku jesieni, otwarte przeze mnie z datą ważności do 2019. 
15ml / 

ZIAJA AKTIV ANTY-PERSPIRANT
Nie jestem wymagająca w kwestii dezodorantów, nie mam problemów z potliwością, więc i wymagania są raczej małe. Ten był ok, mógłby ładniej i intensywniej pachnieć, ale cena, wydajność, opakowanie i skuteczność dla mnie - były ok. Szału nie ma, porażki też nie. Nie podrażniał, nie uczulał. Raczej go już nie kupię. 
60ml / 

Jak widzicie było o czym opowiadać, ale pozbywam się rzeczy zużytych i tych zbędnych, które stoją nieużywane. Jeśli chodzi o pielęgnację, to w tym roku chciałabym bardziej eksperymentować, bo ubiegły rok to raczej powielanie tego co dobrze znałam, przez co mam poczucie, jakby minął mi bez odkryć. A ja mam poczucie pewnego rodzaju starty czasu i niezadowolenia.
Mam też przemyślenia, co do zbieractwa kosmetyków i ich ograniczania: pod koniec ubiegłego roku mówiłam o ograniczaniu zakupów, czytałam o minimalizmie i starałam się go wprowadzać, trochę na siłę, bo nie kupuję bez opamiętania, raczej dwa razy się zastanawiam nim coś włożę do koszyka i wcale nie mam wielkich zapasów, oczywiście najwięcej przybywa po spotkaniach blogerskich. W miarę czasu, jednak wszystko się normuje trochę rozdaję, trochę samo redukuje się przez zużywanie. Jako blogerka zawsze mam tego trochę więcej, niż gdybym bloga nie prowadziła, tak już jest i też przyjęłam to do wiadomości i nie szaleje, gdy mam akurat 3 otwarte kremy, a jeszcze jeden czeka na swoją kolej. nawet trochę to lubię, wybór i to, że gdy nagle potrzeby się zmieniają to nie muszę panikować. Zużywam w swoim tempie, czasem szybciej, czasem wolniej, są rzeczy które naturalnie zużywają się prędzej, inne są bardzo wydajne, są też kosmetyki po które sięga się rzadko, lub jak cienie mogą być z nami długo. Czy zatem jest jakieś podsumowanie? Chyba raczej przesłanie, żeby nie dać się zwariować i nie szufladkować etykietami. Każdy am swój umiar, swoje tempo i swoje upodobanie i tylko żałuje że tak późno do tego doszłam, o tym będę mówić jeszcze więcej w  kolejnym wpisie, czyli podsumowaniu kolejnego roku blogowania, ale nie uprzedzajmy faktów.

pozdrawiam Karolina :)

PODOBNE POSTY

0 komentarze

@weemini