Pierwsze wrażenie: Too Faced Le Grand Chateau

Czy Wam też tak trudno oprzeć się kolejnym zakupom? Moim największym problem są kosmetykami; łatwiej odmówić mi sobie kolejnego ubrania...


Czy Wam też tak trudno oprzeć się kolejnym zakupom? Moim największym problem są kosmetykami; łatwiej odmówić mi sobie kolejnego ubrania, dodatku, akcesoriów do domu, czy nawet płyt, lub książek niż kolejnego kosmetyku; a nie zawsze tak było, kiedyś dużo łatwiej kupowało mi się ubrania, co tworzyło szafę pełną niewypałów, ale o tym może kiedy indziej :) Wracając do kosmetyków, jeśli coś jest różowe i słodkie to z góry jestem na przegranej pozycji i ulegam sama sobie. Póki jednak nie odmawiam sobie jedzenia na rzecz kolejnego produktu do makijażu, lub pielęgnacji to chyba nie można traktować tego w kategorii problemu ;) Okres przedświąteczny, a listopad na pewno takim już jest (sklepy przecież nie dadzą nam wytchnienia), bywa szczególnie trudny w ograniczeniu i racjonalizowania zakupów  z każdej strony zalewa nas fala limitowanych specjalnych edycji, wszystko jest śliczne i się błyszczące trudno, wiec przejść obok tego obojętnie. Jak wiecie uległam już kalendarzowi z BENEFIT (więcej tutaj); ale to nie jedyne moje szaleństwo ;) Otóż kupiłam sobie domek! Domek pełen kosmetyków.




Zestaw Le Grand Chateau od Too Faced to 3 mini palety każda po 6 cieni i jeden produkt do policzków, oraz miniaturę maskary Better Then Sex. Wszystko wygląda niezwykle cukierkowo i bardzo kusi ;) A uroku dodaje właśnie to, że zestaw zapakowany jest w domek na wzór paryskiej kamienicy, w którym możemy przechowywać palety, lub co tam naw w duszy gra :)




Same palety wyglądają jak prezent przewiązany kokardą, albo kartka świąteczna z życzeniami; otwierają się jak notatnik, czy książka. W zestawie znajdują się jak już wspomniałam trzy palety: różowa, czarna i zielona, każda ma wewnątrz inna gamę kolorystyczna cieni, choć wszystkie krąż wokół różu. W wnętrz różowej palety znajdziemy cienie w kolorystyce różowo-brązowej, ich nazwy to: Amour, Fleur, Je t'aime, Moi, Cherie, Tout Suite. Broduktem do policzków w tym "notesie" jest bronzer o bardzo ciepłych tonach, silnie błyszczący z złotymi drobinkami o nazwie Jolie. Najbardziej podoba mi się trzy górne cienie. Wnętrze czarnej palety utrzymane jest w kolorach różowo-fioletowych; cienie to: Le Marais, Randezvous, Provence, Parfait, Tres Chicc i Noir, a do tego wszystkiego piękny róż Tres Fab, który jest kolorem przypominającym mi lalkę Barbie, ale na policzkach wygląda świetnie! Ostania zielona paleta, to zbiór brązów, czyli: Pot Du Creme, Fifi, La Femme, Bonjour, Merci, Oui; tu także znajduje się róż, jednak w przygaszonym kolorze bardziej różo-brązowy. Każdy cień ma gramaturę 1,14g, co w każdej palecie daje 6,84g cieni i róż mający 5,39g, czyli jak widzicie są całkiem spore, ale też nie na tyle by trudno było je zużyć w terminie przydatności, czyli podczas  12 miesięcy, co jest niestety dość krótkim czasem. Najbardziej odpowiada mi zestaw ukryty w różowym opakowaniu, choć najbardziej podoba mi się cień Parfait, znajdujący się w czarnym pudełku. Cienie nie mają zapachu, nie pylą się, idealnie razem się łączą i nic się nie osypuje - to tak na pierwszy rzut oka, na razie jestem zachwycona i uważam, że są warte swojej ceny. W magicznym domku "mieszka" jak już wspomniałam maskara Better Then Sex, mam obecnie tyle maskar, że nie wiem kiedy ją otworze, jednak widziałam w sieci, że ma bardzo dobre opinie i wyprofilowaną szczoteczkę, która mi przypomina Sexy Pulp od Yves Rocher, pojemność to 4,8g, można kopić tę maturę samodzielnie za ok 50zł w Sephorze :) Obiecuję, ze gdy w końcu nadejdzie jego kolej, wszystko dokładnie sfotografuje, opisze i dam znać. 





Prawda, że piękny to domek? Nie tylko jest to fajny gazet, ale i zawartość jest bardzo satysfakcjonująca; ja jestem wypełni zadowolona. Jedyny problem to taki, że wszystkie zastawy świąteczne Too Faced wysprzedały się w mgnieniu oka i niestety już nie są dostępne, ja w zakup mojego zaangażowałam mojego chłopak, który pojechał specjalnie na drugi koniec miasta, do jednej z tych galerii, w których nigdy się nie robi zakupów, bo tylko tam w Poznaniu, była dostępna stacjonarnie jedna sztuka, niestety było to już ponad dwa tygodnie temu :( 




To moje pierwsze spotkanie  z marką Too Faced i coś czuję, że nie ostatnie! Co sądzicie o świątecznych edycjach? I jakie Wy macie doświadczenia z kosmetykami Too Faced i najważniejsze c sądzicie o domku? Koniecznie zostawcie swoje opinie w komentarzach, zawsze bardzo na to czekam :)

WeeMini :)
 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓

PODOBNE POSTY

14 komentarze

  1. Zestaw wygląda cudownie! Idealny na prezent ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zadbano tu o pierwsze wrażenie, cudnie się prezentują te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite maja te swiateczne zestawy, jedne z ladniejszych jakie widzialam 💜

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten domek wygląda kusząco, ale chyba się nie skuszę, chociaż miałam na niego ochotę :P Rzadko używam cieni do powiek i te tylko by leżały :P

    OdpowiedzUsuń
  5. No No jestem pod wrazeniem tego domku i jego zawartosci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajna zawartosc. sama chetnie bym przetestowala :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sam domek jest przeuroczy! Ale w paletkach jest zbyt mało cieni które mi pasują i jakie na co dzień używam, więc raczej bym się nie skusiła na taki zakup ; ) Ale jako pomysł na prezent to moim zdaniem rewelacja dla każdej kosmetykomaniaczki ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. domek marzeń ;) mam kilka kosmetyków TF i jestem nimi zauroczona <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ich opakowania są niesamowite! Zresztą jak ich cena... :P :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobają mi się paletki cienie w takich 'książeczkach', a ten domek dodatkowo dodaje im uroku :) Ale nie oszukujmy się, wszystkie produkty Too Faced mają super szatę graficzną opakowań :)

    OdpowiedzUsuń

@weemini