Bell, 2Skin Pocket, Pressed Rouge

Jak wiecie nie należę do znawczyń róży do policzków, zdecydowanie dużo pewniej czuję się w materii bronzerów. Ten róż to mój trzeci na ...


Jak wiecie nie należę do znawczyń róży do policzków, zdecydowanie dużo pewniej czuję się w materii bronzerów. Ten róż to mój trzeci na własność, a maluje się już naprawdę ładnych kilka lat (by nie powiedzieć kilkanaście). Temu z Paese o którym pisałam kilka miesięcy temu (więcej znajdziecie tutaj) minął termin przydatności i pozbyłam się go. Nie wiem czy zdecydowałabym się na kolejny róż, gdyż radze sobie bez niego i nie jest niezbędnym elementem w moim codziennym makijażu, ale w "mojej" Biedronce pojawiła się cała szafa Bell i mimo, że obiecałam sobie tylko pooglądać to jednak coś kupiłam; usprawiedliwiam jednak to tym, że obecnie to i tak jedyny róż jaki posiadam. Mam go od początku miesiąca, z różem tym miałam już jednak do czynienia, gdyż podczas jakiś wcześniejszych "wysypów" w wspomnianej sieci identyczny róż kupiłam moja mama i pozwoliła mi go podbierać jej go, podczas moich wizyt w domu. 

Używam odcienia 053, jest to mimo, iż tu tego może nie widać, kolor nazywany swego czasu brudnym różem (określenie to wyraża go najtrafniej w mojej opinii). Jest to róż satynowy, bez zbędnych drobinek. Nadaje moim policzkom delikatnego rumieńca. Mimo iż produkt nie robi plam, gdy ma się "cięższą" rękę można zrobić sobie nim krzywdę, jest silnie na pigmentowany i łatwo nim o przesadę. Dla nie sprawnej reki w nakładaniu różu (takiej jak moja), nie jest to najlepszy wybór, trzeba wiec dać sobie trochę czasu na oswojenie się z nim. Produkt nie pyli się zbytnio i nie osypuje, co jest olbrzymim plusem w moim przekonaniu, ostatnio większość używanych przeze mnie kosmetyków gra mi własnie tym na nerwach, że zamiast na pędzlu, czy mojej twarzy znajduje się w większości na ubraniach. Kolor na policzkach (przynajmniej moich) utrzymuje się dość średnio (4-5h), plus za to, że znika niepostrzeżenie i nie robi wówczas także plam. Nie jest też odporny na dotykanie, czy niesprzyjające warunki atmosferyczne (podczas dużej wilgoci znika po dosłownej chwili na świeżym powietrzu). Produkt wydaje się być bardzo wydajny, nawet biorąc pod uwagę to, ze nabieram go za dużo; mam też porównanie z egzemplarzem mojej mamy, które mimo używania przez prawie rok - ma niewielkie wgłębienie na środku. może to tez być jednak wada, gdyż trudno wykończyć go w terminie przydatności. Na największy minus zasługuje jednak opakowanie, wiem ze jest to produkt za kilka złotych i nie mam wymagam by chronił róż przed kruszeniem w przypadku upadku jak solidne puderniczki, ale zatrzask przycina się, co skutkuje tym, że trudno otworzyć wieczko, co może skutkować jak w moim przypadku wyrwaniem go lub innym nieszczęściem takim jak rozbicie różu podczas mocowania się z zamknięciem i wysypanie go na siebie. Produkt jest tani, za 4,5g zapłacimy ok 10 zł, myślę że to uczciwa cena. 
Jeśli interesuje Was to czy poleciłabym ten produkt, to na pewno tak; gama kolorów jest ładna i stosunkowo bogata, napigmentowanie również oceniam wysoko. Ważne jest też to, że nie uczula i nie zapycha; jeśli chodzi o zapach podobno go ma - ja nie czuje ;p Na koniec pozwolę sobie jeszcze podzielić z Wami innym przemyśleniem, mój pierwszy bronzer jaki miałam był właśnie z Bell, bardzo go lubiłam i wiem, że był na prawdę dobry jednak tak jak i w przypadku tego różu opakowanie psuło się notorycznie, co kończyło się rozkruszaniem bronzera i tak po kilku miesiącach i 2óch opakowaniach i kilku naprawach pudru alkoholem - przerzuciłam się na inny produkt chyba z ESsence i to własnie to odstraszam mnie od kosmetyków Bell, róż mojej mamy tak samo jak moje stare bronzery jest rozkruszony, a opakowanie ma zepsute; stąd tez moje pytanie, czy tylko w mojej rodzinie mamy takiego pecha, czy opakowanie Bell są wyjątkowo słabe? 


 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓

PODOBNE POSTY

14 komentarze

  1. Mam ten róż i spisuje się u mnie świetne. Muszę kupić kolejne opakowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny kolor, w sumie nie pamiętam jak to u mnie było z trwałością opakowań, bo róży itp. nigdy nie miałam. Za to każdy podkład mnie zapycha, stąd mam dystans do tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam kiedyś puder z Bell i górna klapa odleciała, po kilku użyciach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam puder z Bell i póki co trzyma się dobrze a mam go około 2 tygodni. A róż mnie zaciekawił :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie zobaczyłabym jak prezentuje się na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na tą firmę nie narzekam ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. jak bede potrzebować nowego różu to będę o nim pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak na razie mam zapasy różu, ale chętnie bym jeszcze ten przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawa jestem jak się prezentuje na skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. no ja tez jestem ciekawa efektu na skórze, ale wydaje sie fajny :D

    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem ładny odcień. Jestem ciekawa, jak wygląda na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też go mam i lubię używam go zamiast cienia do oczu ;)

    OdpowiedzUsuń

@weemini