Sleek I-Divine: Bad Girl & Ultra Mattes v2 / recenzja

Swego czasu palety marki Sleek, były "must havem", wówczas po raz kolejny uległam pochlebnym opinią krążącym w internecie i w...


Swego czasu palety marki Sleek, były "must havem", wówczas po raz kolejny uległam pochlebnym opinią krążącym w internecie i wybrałam dwie z szerokiej gamy I-Divine, które najbardziej przypadły mi do gustu. Mój wybór padł na paletę cieni matowych; Ultra Mattes v2; oraz zestaw mocnych cieni o kokietującej nazwie Bad Girl :) Palety posiadam od ponad roku, wydaje mi się więc, że mogę się na wypowiedzieć na ich temat już dość dobrze. 
Kupiłam je online w znanym sklepie internetowym oferującym całą gamę produktów Sleek, mimo to paleta Mattes v2 dotarła do mnie rozbita, pierwszy cień w drugim rzędzie był zupełnie połamany, ucierpiał też cień czarny (czwarty w pierwszym rzędzie), od początku nie wróżyło to dobrej jakości; jednak podczas moich własnych podróży, żaden inny cień już nie ucierpiał. Opakowania okazały się solidne, z dobrym zamknięciem i lustrem, które nie zniekształca. Obie także posiadały pacynki (dwustronne) do nakładania cieni, były jednak one sztywne i nakładanie cienia za ich pomocą było nieprzyjemne. Cienie mają ładną, w większości intensywną pigmentację, co przy cenie ok 38 zł za 10 cieni, wydawało się być dobrą ofertą.  Tu zakończę pisanie o obu paletach i rozdzielę je, bo oprócz rożnego wykończenia cieni, dzieli je jeszcze kilka innych szczegółów.  

BAD GIRL
Zestaw ciemnych, mocnych cieni kupiłam z myślą o wieczorowych makijażach. Podczas imprezy liczy się niezawodność, tu trwałość nie była najlepsza; od razu po nałożeni cienie wyglądają bardzo dobrze; po upływie czasu, jednak rolują się i wchodzą w załamania, a cały dolny rząd (cienie z tego rzędu) odbija się na skórze. Przy pomocy bazy, stają się trwalsze, ale pod warunkiem, że nie będzie się dotykało makijażu i nie przebywa się w ciepłych pomieszczeniach, gdyż wyższa temperatura sprawiała, iż cienie bladły. Po kilku godzinach także (nawet z bazą) osadzały się w załamaniach. Intensywność, pigmentacja kolorów w przypadku ciemnych cieni, była zadowalająca, najgorzej wypadł złoty cień (drugi u góry), nawet przy kilkakrotnej aplikacji, był nie dostrzegalny; najbardziej też osypywał się i najtrudniej rozcierał. Choć rozcieranie i łączenie kolorów nie należy do łatwych, trzeba się dobrze "namachać" pędzlami, a i tak efekt nie jest idealny. Wszystkie cienie osypują się, bez wyjątku, wszystkie dość mocno także się pylą. Aplikacja nie należy do najwygodniejszych, trzeba być ostrożnym przy nakładaniu. Cienie świetnie wyglądają od razu po aplikacji, jednak nie sprawdzają się w bardziej ekstremalnych warunkach, lub w ciągu dłuższego dnia/nocy.

Ultra Mattes v2
W tym przypadku trwałość jest dużo lepsza; cienie nawet bez bazy utrzymują się niezmiennie przez kilka godzin. Efekt od razu po nałożeniu, utrzymuje się przez kilka godzin. Cienie dobrze się rozcierają i łączą, można osiągnąć nimi ładne efekty, widać przejścia kolorów i wszystko wygląda dość naturalnie; przy nawet nie dużym nakładzie pracy. Jak w przypadku wcześniej opisanej palety, cienie także bardzo się osypują i pylą. Również wchodzą w załamania i mogą się odbijać, jednak jest to rzadsze, a przy użyciu bazy można to wyeliminować. Niewątpliwie największą różnicą jest trwałość. 


Cienie matowe wypadają w porównaniu lepiej ze względu na łatwość pracy z nimi, możliwość rozcierania, a przede wszystkim lepszą trwałość. Minusem obu palet jest pylenie się cieni. Jako pierwsze palety świetnie się sprawdzą, a ilość możliwych wariantów kolorystycznych do wyboru jest ogromna :) Obecnie jednak rynek jest trochę szerszy i świetność palet Sleek jest już raczej za nami. Obecnie w podobnej, a nawet i niższej cenie możemy znaleźć palety o lepszej trwałości i mniej osypujące się, co w codziennym użytkowaniu jest ogromnym ułatwieniem. Sama nie sięgnę na razie po kolejną paletę tej marki, jednak nie wykluczam tego w przyszłości, głównie ze względu na bogatą ofertę kolorystyczną; ciągle też jest kilka innych produktów Sleek, które chętnie sprawdziłabym na sobie :) 

 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓

PODOBNE POSTY

23 komentarze

  1. Mi bardzo marzą się Oh so special i Storm :) Te które Ty masz akurat zupełnie nie wpasowują się w mój gust :) Dobrze, że mają taki dobry wybór to każdy sobie coś wybierze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda dla każdego coś miłego ;p

      Usuń
  2. Ja nie byłam do końca zadowolona z tych paletek... mam tylko jedną ale kuszą mnie kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne te paletki, marzy mi się chociaż jedna ze Sleeka, może kiedyś sobie w końcu kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam paletkę Oh so special i sprawdza się bardzo dobrze, planuję zakup następnej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo cenna opinia. Rzuca nowe światło na te paletki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam żadnej paletki Sleek`a, ale szczerze, mnie nawet nie ciągnie do nich :)
    Bardziej lubię pojedyncze cienie, ewentualnie duety lub poczwórne w paletkach rzadko kiedy wykorzystuję wszystkie odcienie :)
    Piękne zdjęcia )

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam tych paletek, wiele razy słyszałam niezbyt pochlebne opinie na ich temat, także muszę pamiętać aby ich nie kupować :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja z tych kolorowych paletek sleek mam rio rio i jest bardzo fajna :) mi z tych dwóch bardziej przypadła do gustu bad girl:.>

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie miałam własnej ale mino to jestem jakaś uprzedzona, mam wrażenie ze ich jakość jest dosyć niska ale z drugiej strony cena jest kusząca. Zamówiłam w niedziele i czekam na paletę zoeva i sleeka wiec jak widać dam im mimo to szanse, najwyżej bedą jako dodatkowe w kufrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja uwielbiam au naturel :D marzy mi sie jeszcze oh so special i sparkle 2 ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja marzę teraz o takiej paletce i podobno mam ją dostać pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się na nie nie skusiłam, bo wolę dobierać cienie solo ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tych dwóch nie znam :) Miałam Sleek Storm, ale poza kilkoma wyjątkowymi cieniami, jakoś szczególnie do gustu mi nie przypadła. Te dwie są dla mnie za mocne, jeśli chodzi o cienie, to ja jednak zdecydowaną nudziarą jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam 13 albo 14 palet sleeka, kocham je wszystkie,trzeba na nie koniecznie znalezc sposób, bo u mnie obojętnie ktora paleta trzyma sie dopóki nie zmyje na powiekach nawet bez bazy, kolory są cały czas intensywne. I rzadko kiedy cos mi sie osypie. : p ale tak jak mówię, trzeba znalezc sposób : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściaro!! Naprawdę zazdroszczę. Nakombinowałam się z nimi prze-okrutnie, a i tak jest jak jest i nic nie mogę sprawić, by były trwalsze ;/

      Usuń
  15. Uwielbiam palety Sleek i każda trzyma mi się na powiece aż do zmycia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam palety Sleek, są takie piękne! Mam ich chyba z 6 i cały czas się zachwycam, choć nie da się ukryć, że mają swoje wady. Całe szczęście wypracowałam już swój sposób na nie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Posiadam Au Naturel i póki co jestem tak zadowolona, że mam zamiar jeszcze dokupić kilka palet, w pierwszej kolejności właśnie pokazaną u Ciebie Ultra Mattes :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ładnie wyglądają ;) ja marzę o au naturel i garden of eden

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi się bardzo podobają kolorki w Bad girl :-)

    OdpowiedzUsuń

@weemini