Hakuro H50s &H13 / recenzja

Hakuro H50s oraz H13  Zachęcona krążącymi w sieci opiniami o marce Hakuro, sama dałam się skusić i zakupiłam ich pędzle. Pierwszy (...


Hakuro H50s oraz H13 
Zachęcona krążącymi w sieci opiniami o marce Hakuro, sama dałam się skusić i zakupiłam ich pędzle. Pierwszy (H50s) to flat top do podkładu, drugi (H13) do rozświetlacza - ja nakładam nim także bronzer, oraz róż w zależności od potrzeb. Obu pędzli używam od ponad 1,5 roku. Posiadam po dwa zestawy tych samych pędzli (2x H50s oraz 2x H13). Pierwszego z nich używałam codziennie, drugiego rzadziej. Pędzle mają różne zastosowanie, włosie i rozmiar, niestety różnią się także jakością - wypowiadam się na podstawie 4 pędzli: dwóch z każdego modelu, jednego zestawu używanego dłużej. 

Z racji iż chciałabym opisać oba pędzle w jednym poście, postaram się skupić na samych istotnych kwestiach i troszkę streścić. Wszystkie pędzle Hakuro, są po prostu ładne i klasyczne - czarny trzonek, współgra z srebrem skuwki; całość wygląda bardzo solidnie i nie jest tandetna. Nie słyszałam też o przypadku, by pędzel się rozdzielił na pojedyncze elementy. Jedynym zastrzeżeniem co do wykonania jest fakt, iż na rączkach pozostają wszelkie plamy po dotknięciu ich brudnymi rękoma od podkładu czy cienia. Plusem jest dość korzystna cena, jednak nie wiem, czy warto w przypadku tych wybranych pędzli wydać ok 20-30 złotych.
H50s to mój pierwszy w życiu flat top. Na początku używanie, go było całkiem miłe, obecnie moje zdanie jest mniej przychylne. Zastanawiam się, co na to wpłynęło i czy jest możliwe, by skuteczność pogorszyła się?  Dlaczego tak uważam? Po pierwsze, włosie stało się kujące i szorstkie,  od początku nie było wyjątkowo delikatne, jednak po półtora roku jest jeszcze bardziej nieprzyjemnie.  Wizualnie jednak pozostał on w dobrym stanie, nie zabarwia się, włosy nie wypadają, choć zewnętrzne wyginają się na boki.  Całość jest zbita, główka ma średni rozmiar, dzięki temu możemy być precyzyjni, a także ułatwia nam to jego użycie. Niestety pędzel różnie współdziała z rożnymi podkładami, te o lejącej konsystencji (które preferuję) wsiąkają w głąb i ciężej je umyć, duża ilość podkładu zbiera się we wnętrzarzu pędzla. Nawet przy, co tygodniowym praniu go, trudno dokładnie wyczyścić środek. Największą wadą tego pędzla jest to, że przy mokrych podkładach na cerze pozostają ślady włosów, które po przypudrowaniu znikają, zlewają się z cerą; jednak jeśli zależy nam na nieprzypudrowanej twarzy, to z bliska nie wygląda to najlepiej. Pędzel (podkreślę to) nie stwarza takich problemów przy mniej wodnistych podkładach; wówczas jest to naprawdę przyzwoity produkt. Nie budowałabym jednak mitu wokół niego; jest on przeciętny, dobry na początek; a przy dobrej pielęgnacji może służyć latami, nawet pomimo zmiany miękkości włosa. 

H13 to pędzel o czarnym włosiu, przeznaczony według producenta do nakładania rozświetlacza. Dobrze rozprowadza właśnie rozświetlacz, oraz bronzer, gdyż idealnie wpasowuje się pod i nad kość policzkową, niestety odnoszę wrażenie, że to jego jedyny plus. Jego włosie od początku było kłujce, co może podrażniać cerę. Sprawia to, że niechętnie się po niego sięga, gdy ma się do wyboru  inny pędzel. Pędzel gubi bardzo dużą ilość włosia, natomiast  podczas mycia włosy łamią się, czasem wypadają całe. To samo się dzieje, przy nakładaniu produktu, przez co trzeba czystym pędzlem omiatać twarz, by pozbyć się czarnych włosków, co sprawia tylko dodatkowy kłopot. Przy oczyszczaniu woda, oraz produkt do mycia zmieniają kolor na czarny, choć sam pędzel nie zmienia koloru. Podsumowując temu pędzlowi do ideału brakuje jeszcze więcej, jest szorstki i bardzo łamliwy, szczerze mówiąc szkoda na niego pieniędzy. 

Z zasłyszanych opinii wiem jednak, że z pędzlami Hakuro jest trochę jak z loteria; nigdy nie wiadomo, co się trafi; raz produkt jest solidny,  innym razem tak nie jest. 
Reasumując są to pędzle z średniej półki, mają swoje plusy i minusy. Nie można oczekiwać miękkości i trwałości, jednak spełniają główne zadanie, nakładają produkt, czasem gubiąc włosie. Biorąc pod uwagę ich korzystną cenę, to dla mnie "wypadają blado", czasem warto zrezygnować z znanego producenta na rzecz mniej znanej marki, która oferuję lepszą jakość, lub wybrać droższy produkt. 

 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓

PODOBNE POSTY

3 komentarze

  1. Mam ten czarny do bronzera i zgadzam się w 100% ze wszystkim co napisałaś! Podrażnia skórę i traci włosie, jednak jego kształt tak mi przypasował, że i tak używam go praktycznie codziennie ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. ale świetne to pierwsze zdjęcie ;)
    mam H50S i bardzo lubię ;) nakładam nim ostatnio ... puder ;)) bo denerwują mnie te ślady z włosia przy używaniu go z podkładem (tym ktorego aktualnie używam, bo z wvczesniejszymi bylo w miare ok).

    OdpowiedzUsuń

@weemini