Tangle Teezer / recenzja

Tangle Teezer , czyli nic innego jak szczotka do włosów; tak powiedzą pewnie Ci, którzy nie rozumieją fenomenu tej plastikowej "my...


Tangle Teezer, czyli nic innego jak szczotka do włosów; tak powiedzą pewnie Ci, którzy nie rozumieją fenomenu tej plastikowej "mydelniczki". Szczotki dostępne są w różnych kolorach i kilku typach, ich nietypowy wygląd wzbudza zarówno zachwyt, jak i kpinę, jednak to właśnie on jest tajemnicą sukcesu. Tangle Teezer zapewnia komfortowe rozczesywanie włosów bez ich szarpania, czy wyrywania; szczególnie wskazane są dla mocno plączących się włosów i dla dzieci. Ich "włoski" mają także masować skórę głowy, co wpływa na cebulki włosa, pobudzając je. 

Może to wydać się dziwne, ale doskonale pamiętam, gdy pierwszy raz się nią uczesałam. Moje włosy elektryzują się, nie są gładkie, ani lejące, za to stosunkowo gęste i lekko kręcone. Podczas szczotkowania inną szczotką musiałam zmagać się z szarpaniem, co nie jest ani komfortowe, ani zdrowe. Tangle Teezer rzeczywiście spowodowało, że zwykle nie mam takich problemów, a także, co dla mnie jest zaskakujące, struktura włosa jest gładsza.

Disco purple - moja pierwsza Tangle Tezzer; jesienią ubiegłego roku obchodziła drugie urodziny, co niestety widać po niej. Ma powyginane i wytopione włoski (od nagrzania przez suszarkę. Tak, tak już wiem, że plastik i wysoka temperatura, nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego :p). Szczotka dużo ze mną przeżyła - podróżowała w torebce i walizce (często bez jakiegokolwiek zabezpieczenia), wiec nie ma co się dziwić, iż nie wygląda najlepiej. Nie ma to wpływu na jej użytkowanie. Bardzo lubię jej kształt (nowa wersja ma inny, dlatego też nie śpieszy mi się do wymiany jej na inny model). Jest moją ulubienicą ;) Pokazywałam ją wielu osobą i wszystkie były pod wrażeniem tak samo, jak ja. Przy pierwszym użyciu czuć różnicę, szczególnie gdy nie używa się szczotki z naturalnego włosia (bo tylko te dają efekt gładkich włosów). 
Wersji podróżnej właścicielką jestem krócej, około  roku (złotą zawsze mam w torebce, różowa znajduje się w moim rodzinnym domu). Niestety już widzę, że mimo zabezpieczenia, "włoski" znajdujące się na brzegach też będą się odginać. Wersja przenośna/podróżna jest mniejsza - dla mnie mniej wygodna w trzymaniu, igiełki są dłuższe, w moim odczuciu ostrzejsze, a i efekt ostateczny jest inny; delikatniejszy niż po normalnej wersji, no i trzeba więcej się "namachać", aby dokładnie wyszczotkować całą głowę. Mini Tangle Teezer to także efektowny gadżet. Sądzę jednak, że gdybym najpierw użyła podróżnego Tangle Teezera, miałabym wątpliwości co do większej wersji.

Szczotki te (obie wersje) mają jeszcze jeden plus (dla mnie bardzo istotny) można je myć pod bieżącą wodą oraz czyścić szamponem - przez co mamy pewność, że są sterylne. Łatwo też usuwa się z nich włosy, które mimo wszystko osadzają się po wyczesywaniu. Szczotkowanie daje efekty; włosy stają się gładsze, więc nie jest to tylko efektowna "zabawka", a produkt, który rzeczywiście działa. Sprawdzi się także idealnie dla dzieci. Proponuję podsunąć ją nawet mężczyznom, których wygląd może odstraszać, wiem z doświadczenia, że działanie jednak zachęci :)

Szczotki wygodne, ładne i co najważniejsze praktyczne, jeśli ktoś jeszcze nie próbował, gorąco polecam.

 ↓↓ OBSERWUJ BLOGA, JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z POSTAMI ↓↓

PODOBNE POSTY

4 komentarze

  1. Mam wersję "podróżną" i nie radzi sobie u mnie zupełnie z mokrymi włosami :( tzn. końcówki rozczesze jeszcze jako tako, ale u nasady jest już fatalnie. Przy suchych włosach jest super i lubię ten efekt lekkiego drapania skóry głowy, jest całkiem relaksujące. Świetna do poprawiania fryzury w ciągu dnia, ale zdecydowany minus za niemożliwość używania po umyciu włosów i razem z suszarką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio kupiłam seoją puerwszą Teengle Teezer i już ją kocham ;) Różnica miedzy nią, a innymi, których do tej pory używałam jest ogromna.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam zamykaną z owieczkami i teraz kupiłam winterberry clasic ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna szczotka.! jestem szczęśliwą posiadaczką tej o to różowej podróznej szczoteczki. Uwielbiam nią się czesać wieczorami wcierająć ampułki na porost włosów. Prawdopodobnie któregoś dnia opiszę swoją recenzję na temat tej szczotki, chociaż jest już ich wiele.Jakbyś miała ochotę to zapraszam do mojego nowo powstałego bloga : http://www.mariiett.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

@weemini